czwartek, 16 września 2010

co tam na krakowskim?





O Krakowskim Przedmieściu było ostatnio z wiadomych powodów głośno. Ja jednak, kiedy w stanie dość wesołym wygramoliłem się z Zakąsek dokładnie w drugą stronę i... stanąłem jak wryty.
Jest ciemno, pada, mgła. A przed nosem wyrasta kilkupiętrowy towarzysz Lenin. W czerwieni. Z napisem "wojna" na kratownicy. Szybko się okazało, że to element plenerowej wystawy poświęconej rocznicy bitwy pod Radzyminem, i że z drugiej strony ulicy sytuację kontroluje równie duży Piłsudski.
Ale pierwsze wrażenie z Lenina w środku nocy-mocne.

PS Komuś się jednak nie spodobało i spróbował(a) Lenina podpalić. Ponieważ jak wszyscy wiemy towarzysz Włodzimierz Iljicz jest wiecznie żywy, został tylko niewielki ślad w prawym dolnym rogu. Piłsudskiego już nikt się nie czepiał.

wtorek, 14 września 2010

Warto się czasem wybrać na zadupie. cz.2








Projekt Katarzyny Przezwańskiej ma wszystko co moim zdaniem najlepsze w ulicznej sztuce. Rozrzucone po całym parku malarskie interwencje są niepozorne, proste, a jednocześnie wyszukane formalnie i dopracowane. Mają w sobie coś z gry czy nawet zabawy i nutkę zaangażowania, wręcz krytyki. Jak już wpadniesz na ich trop to będziesz łazić po parku i zwracać uwagę na najdziwniejsze i najgłupsze detale. Fantastyczne!

Warto się czasem wybrać na zadupie.



Koleżanka A mnie pogoniła i trzeba było się wziąć do roboty. Dlatego też w sobotę podjąłem męską decyzje, wsiadłem w ogórka i udałem się na północne rubieże stolicy - na Bródno. Okazja była nie byle jaka: start drugiej edycji parku rzeźby, bardzo ciekawej inicjatywy Muzeum Sztuki Nowoczesnej i najbardziej znanego mieszkańca tego skromnego (ponad 100.000 mieszkańców!) blokowiska, Pawła Althamera.


Bródnowski park rzeźby jest obecnie jedyną w Warszawie ekspozycją sztuki najnowszej w przestrzeni publicznej. Na jego terenie jest tylko kilka obiektów, za to każdy z nich najwyższej próby.

1. "bez tytułu. (przewrócony domek herbaciany z ekspresem do kawy)" Rirkita Tiravaniji.
Rzeźba-pawilon parkowy. Ponoć raz na jakiś czas mieszkańcy prowadzą tu kawiarnię, na codzień przewrócony sześcian odbija otoczenie i znika.

2. "Sylwia" Pawła Althamera i grupy Nowolipie. Rzeźba-fontanna powstała w ramach warsztatów, które Paweł Althamer prowadzi z chorymi na stwardnienie rozsiane leży na środku oczka wodnego w "Raju": Rzeźbie-ogrodzie, która osiągnie pełną urodę pewnie za jakieś kilkanaście lat. Niech rośnie!

3. "Odwrócony kalejdoskop lodowy" Olafura Eliassona, czyli "po prostu" kalejdoskop w trawie.
Z daleka niepozorny, z bliska absolutny zachwyt! Poza tym, bez żartów, Olafur Eliasson na warszawskim blokowisku?



4. "Nie jesteś sam (Czy Ziemia istniałaby bez Słońca?)" Susan Philipsz (nominowanej w tym roku do nagrody Turnera), czyli rzeźba niematerialna, jedna z moich ulubionych. Gdzieś w tych krzakach jest umieszczony głośnik, lub raczej kurant. Co kwadrans rozlegają się w parku sygnały/melodie, które artystka zaczerpnęła z obecnych i dawnych polskich stacji radiowych.
Samą artystkę miałem zresztą okazję poznać w ogórku, do którego wbiegła dosłownie w ostatniej chwili i muszę przyznać, że nieco się zdziwiłem, kiedy Sebastian Cichocki przedstawił ją jako jednego z najważniejszych gości imprezy. Miło!


5. "Krata" Moniki Sosnowskiej. Jak dla mnie numer jeden! Okienna krata z prętów zbrojeniowych to jeden z najbardziej charakterystycznych elementów warszawskiego blokowiska, protoplastka grodzonego osiedla. Kraty z okien i korytarzy, którymi mieszkańcy zaznaczają swoją prywatność i oddzielają się od sąsiadów tworzą niesamowitą estetycznie kulę.
...tylko czy to czasem nie klatka?




Pomiędzy tymi rzeźbami pojawia się jeszcze jeden ciekawy projekt. Ale to już temat na oddzielną notkę.